Tęsknota za Połczynem

Nie jest to mieszkanie, a bardziej hotel, gdzie przebywa się nie dlatego, że się lubi, ale że mieszkać gdzieś trzeba. Surowe, wręcz ascetyczne, bez upiększeń i zbytków, które można oczekiwać w miejscu, gdzie sypia w Szczecinie pierwsza osoba województwa zachodniopomorskiego - wojewoda Stanisław Wziątek.

Dwaj lokatorzy służbowego mieszkania "Ośrodka recepcyjnego zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie", to Stanisław Wziątek i jego córka Dagmara, uczennica szczecińskiego liceum.

- Skromnie tu, ale to nie jest prawdziwy dom - mówi Dagmara. - Uciekamy stąd do prawdziwego domu w Połczynie, jak tylko nadarzy się okazja. Tata rzadziej, bo nigdy nie ma czasu, ale ja w każdą sobotę i niedzielę.

Wojewoda w służbówce jest gościem niemal wirtualnym, bo obowiązki powodują, że wraca bardzo późno. Często, gdy córka już dawno śpi. Dagmara jest mieszkańcem rzeczywistym, bo tylko ona spędza tu czas dzielony na pobyt w szkole oraz zajęcia z filozofii i karate. Jej pokój, to służbowe dwa fotele, ława, wersalka, wieszak i biurko, a wszystko w nie najweselszym kolorze czarnym. Pokój jest ciemny nie tylko ze względu na kolor mebli. Wprawdzie jedną ze ścian tworzą trzy wielkie okna, w tym drzwi balkonowe, ale światłu słonecznemu bronią dostępu wielkie drzewa rosnące tuż obok domu. Balkon jest duży, ale niewiele z niego pożytku o tej porze roku.

- Jak było jeszcze ciepło, to lubiłam uczyć się na balkonie - mówi Dagmara. - Przypominał mi trochę dom, gdzie latem całe dnie spędzałam w ogrodzie. Tu jedyny widok, to sąsiednie wille i te wielkie drzewa, a u nas nie dość, że ogród pełen zieleni, to tuż za nim jeszcze las.

Jedynym przedstawicielem świata zieleni w pokoju jest duży kwiat. Też służbowy. Dagmara nie chce kupować innych roślinek, by pokój uczynić bardziej dziewczęcym, bo obawia się, że przy wiecznie panującym półmroku szybko zmarnują się.

Tydzień temu wojewoda przywiózł córce z domu komputer. W szkole, do której chodzi, nauczyciele pozwalają przesyłać odrobione zadania z polskiego pocztą e-mail. Służbówka nie ma niestety połączenia z Internetem, ale Dagmara cieszy się, że chociaż zadania będzie mogła pisać na komputerze.

Pokój ojca jest jeszcze bardziej surowy - łóżko ze starym radiem u węzgłowia, pamiętające być może czasy, gdy willa była jeszcze siedzibą ambasady kubańskiej. Obok minisekretarzyk, tak maleńki, że trudno byłoby na nim pracować. Naprzeciw łózka maleńki telewizorek i dwie pufy. U węzgłowia łóżka "Rzeczpospolita" z poprzedniego dnia, zagięta na stronach gospodarczych. W obu pokojach szafy, ale ta w pokoju wojewody tak mała, jakby robiona z myślą o krasnoludach. Trudno w niej zmieścić garnitur, nie mówiąc już o płaszczu czy kurtce zimowej. Jest późne popołudnie. Na dworze wprawdzie jeszcze dość jasno, ale w pokoju Dagmary prawie noc.

- Tęsknię za domem, za mamą, za Brunem i Kacprem - mówi. - Bruno, to mój cocker spaniel, a Kacper to papuga. Może się przyzwyczaję, ale na razie jest trudno.


Inne tematycznie powiązane strony:

 

 
 
 

 

 
 
Własny dom